| Apteki |
| Dyżury aptek |
|
|
| MALI PACJĘCI MAJĄ NAJGORSZE WARUNKI W POLSCE |
|
| Redaktor: Monika Hojzler | ||||||
| 31.01.2010. | ||||||
|
- To tyle, ile obecnie czeka w kolejce na operację - mówi prof. Wojtalik. - Czas oczekiwania to pół roku. Klinika to osiem łóżek na dwóch zwykłych salach, osiem łóżek stojących ciasno obok siebie w sali pooperacyjnej i dwa łóżka w mikroskopijnej izolatce. Wchodząc na oddział odnosi się wrażenie, że czas cofnął się o ładnych parę lat. Pomieszczenie socjalne to jednocześnie pokój pielęgniarek i kuchnia dla rodziców. Lodówka, która się w nim nie mieści, stoi na korytarzu. W salach, w których leżą pacjenci, poustawiane są szafki na materiały medyczne. Cała klinika, oprócz bloku operacyjnego, zajmuje 200 metrów kwadratowych. Warunki nie spełniają żadnych norm unijnych. Niemożliwa jest tu opieka rodzicielska. Gdyby wszystkie miejsca na sali pooperacyjnej były zajęte, rodzice nie zmieściliby się przy łóżkach. - Po latach bezskutecznych pism do kolejnych ministrów z prośbą o pieniądze na wybudowanie pawilonu pojawiła się kolejna szansa dla kardiochirurgii dziecięcej - mówi prof. Wojtalik. - To pomysł budowy zachodniego centrum chorób serca i naczyń, które miałoby powstać w Poznaniu. Tam moglibyśmy się przenieść. Centrum na razie jednak jest tylko w planach i na szkicach. Jego wybudowanie to koszt kilkuset milionów złotych. Na pawilon lub dobudowanie piętra potrzebnych było około 30 milionów złotych. - Założyłem stowarzyszenie, które jest w stanie przeznaczyć milion złotych na inwestycję poprawiającą warunki kliniki - mówi prof. Wojtalik. Na pozostałe pieniądze Uniwersytet Medyczny nie ma jednak szans, bo budowa miejsca dla kliniki nie została nawet wpisana na listę inwestycji ministerstwa. Choć poznańscy lekarze podejmują się przeprowadzania najbardziej skomplikowanych operacji kardiochirurgicznych, nie mogą liczyć na poprawę sytuacji w miejscu pracy. Mali pacjenci w Poznaniu mają najgorsze warunki lokalowe ze wszystkich kardiologii i kardiochirurgii dziecięcych działających w Polsce. - W takiej sytuacji nie mamy szans na żaden rozwój - skarży się prof. Wojtalik. Nie traci jednak nadziei. Liczy na to, że łącząc siły Uniwersytetu Medycznego, Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miasta Poznania uda się zapewnić chorym dzieciom i ich rodzicom godne
warunki.
Napisz komentarz
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||
| Jak dojechać do lekarza |