Geriatria | Apteki |
| Dyżury aptek |
|
|
| Czy drukarki szkodzą zdrowiu? |
|
| Redaktor: Andrzej Cieślik | |
| 19.03.2010. | |
Pojawiły się nowe dowody wskazujące na to, że urządzenia biurowe, z którymi mamy do czynienia na co dzień w pracy, a coraz częściej także w domu, mogą stać się poważnym zagrożeniem dla naszego zdrowia.Drukarka laserowa nie jest najprawdopodobniej wcale tak niewinna, jak na to wygląda. Nowe badania płuc przeprowadzone w uniwersyteckiej klinice we Freiburgu dowodzą, że emisja szkodliwych substancji z drukarek laserowych może uszkadzać ludzkie DNA.
Podejrzenia, że drukarki i kserokopiarki wywołują choroby, pojawiały się już od dawna. Do założonej w 2008 roku Fundacji Nano-Control zgłosiło się ponad 2 tysiące pacjentów. Skarżyli się na bóle głowy, schorzenia skórne, wyczerpanie, kłopoty z koncentracją i trudności z oddychaniem. Część z nich zapadła nawet na raka płuc i wszyscy byli przekonani, że ich cierpienia spowodowały wyziewy z biurowych drukarek. Federalny Urząd Ochrony i Medycyny Pracy, który jeszcze pod konie 2008 roku twierdził, że kwestia ryzyka zdrowotnego powodowanego przez tonery do drukarek jest już wyjaśniona i nie ma tu żadnego powodu do obaw, jest obecnie znacznie bardziej wstrzemięźliwy. W tej chwili radzi użytkownikom, by „unikali w miejscu pracy nagromadzenia zanieczyszczeń wywoływanych przez pył od tonerów”.
ŹRÓDŁO: Onet.plDo dzisiaj nauka nie jest w stanie ani w sposób jednoznaczny udowodnić, że istnieje ryzyko dla naszego zdrowia, ani też mu zaprzeczyć. Ciągle jednak głośne stają się przypadki wskazujące na to, że niebezpieczeństwo mimo wszystko jest. W 2008 roku naukowcy z uniwersytetu w Rostocku znaleźli cząsteczki tonera w płucach pewnego technika zajmującego się serwisem. Mężczyzna ten zmarł na raka płuc. Jesienią zeszłego roku sąd społeczny w Fuldzie uznał, że schorzenie dróg oddechowych, na jakie cierpiał pewien policjant, to choroba zawodowa wywołana przez pył z kserokopiarki. W większości pozostałych przypadków dokonanie tak jednoznacznej oceny jest jednak ogromnie trudne. Opublikowane w 2008 roku rezultaty pilotażowego programu badań, przeprowadzonego na zlecenie Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka nie pozwalają stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, jakie ryzyko kryje się tak naprawdę w biurowej drukarce. Tego, że może być ona niebezpieczna dla zdrowia, nie da się wykluczyć – uważa specjalista medycyny środowiskowej Volker Mersch-Sundermann, który kierował pracami na uniwersytecie w Gießen. Aby dowiedzieć się więcej, konieczne są szeroko zakrojone badania. Te zaś władzom wydają się stanowczo za drogie: jeśli chcemy ustalić wpływ emisji substancji obecnych w drukarkach, studium epidemiologiczne z udziałem kilku tysięcy ochotników dałoby wprawdzie bardziej wiarygodny wynik, lecz wysiłek i koszta związane z ich przeprowadzeniem są zbyt wysokie. Tak brzmiała opinia Federalnego Instytutu Oceny Ryzyka. Rząd niemiecki postanowił więc zlecić wykonanie analizy, która odpowie na pytanie, co właściwie wypuszczają w powietrze potencjalnie niebezpieczne drukarki. Wyniki mają opowiedzieć na odnośne pytanie skierowane przez Partię Zielonych w lutym zeszłego roku. Federalny Urząd ds. Środowiska do końca tego roku ma opracować metody pozwalające wyjaśnić, co dokładnie znajduje się w owej mieszance, zawierającej – w zależności od produktu – zróżnicowane mieszaniny sadzy, żelaza, metali ciężkich i lotnych substancji chemicznych. Fundacja Nano-Control wskazuje jednak, że nawet po dokonaniu analizy tak złożonej mieszanki różnych chemikaliów wcale nie będzie wiadomo, czy i w jakim stopniu jest ona szkodliwa dla naszego zdrowia. Aby się tego dowiedzieć, konieczne są badania oddziaływania biologicznego emisji – stwierdzono podczas spotkania specjalistów, jakie odbyło się w 2008 roku we Freiburgu. W tej chwili wykonywane są jedynie niewielkie ekspertyzy, finansowane z darowizn. Pierwsze opublikowane wyniki nie pozwalają jednak rozwiać wątpliwości. Naukowcy z Instytutu Medycyny Środowiskowej i Higieny Szpitalnej kliniki uniwersyteckiej we Freiburgu, którym kieruje obecnie Mersch-Sundermann, badali oddziaływanie wyziewów z drukarek na komórki ludzkich płuc. – Postawiliśmy drukarkę w pomieszczeniu o objętości jednego metra sześciennego i skierowaliśmy wyziewy wprost na komórki nabłonka płuc – opowiada Richard Gminski. Są to komórki wyściełające pęcherzyki płucne. Dzięki temu badacze z Freiburga przybliżyli się do rzeczywistości znacznie bardziej od wcześniejszych eksperymentatorów, którzy do komórek wpuszczali po prostu pył z tonera. Następnie obserwowano, czy komórki płuc po upływie godziny spędzonej w owych oparach wytworzą tak zwane mikronukleidy. Powstają one, gdy podczas podziału komórek coś przebiega nie tak, jak powinno, i chromosomy nie mogą zostać prawidłowo rozdzielone między oba nowo powstałe jądra komórkowe. Jest to uznana standardowa procedura mierzenia szkodliwych wpływów chemikaliów na zespół cech dziedzicznych – im więcej mikronukleidów, tym większe niebezpieczeństwo dla genóW. |
| Jak dojechać do lekarza |